
Na ten weekend wszyscy czekaliśmy z niecierpliwością. Podczas gdy jedni byli pochłonięci organizacją imprezy, inni dzielnie walczyli w garażach i warsztatach, przygotowując swoje samochody do zabawy na torze wyścigowym w Miedzianej Górze.
Główne założenie imprezy o nazwie
‘Track Day’ (czyli 'Dzień na Torze') to nic innego jak ‘jazda do oporu’. Cała idea tego wydarzenia polegała ma tym, by kierowcy klasycznych pojazdów mogli do woli wykorzystać 'Tor Kielce'.
Samochody zaczęły zjeżdżać się już w piątek popołudniu. Większość uczestników zdecydowała się być wcześniej, by móc spokojnie zarejestrować się w biurze zawodów, skorzystać z cennych wskazówek organizatorów czy w końcu zameldować się w pobliskim motelu i na campingu.
Na godzinę 17 przygotowane było szkolenie z Piotrem Życzyńskim i z byłym ‘oblatywaczem’ OBR FSO -panem Tomaszem Ciecierzyńskim, natomiast na godzinę 18 przewidziano jazdę dowolną po torze.
Piątkowy trening przygotowany został w taki sposób, że przejazd obejmował fragmenty dwóch prób sprawnościowych, które przewidziano na główny dzień zawodów.
Zapał uczesntików i otwarcie wjazdu na tor spowodowały, że na początku zrobiło się dość ciasno przy dojeździe na start, ale organizatorzy szybko zareagowali, ustawiając auta tak, by nie przeszkadzały sobie nawzajem.
Piątkowa jazda udała się wybornie. Słońce nie grzało już tak mocno. Tor, mimo że śliski (w niektórych miejscach piasek), dostarczał zawodnikom nie lada frajdy. W sumie udało nam się przejechać cztery rundki w ciągu dwóch godzin. Niektórym trudno było uwierzyć, że na dziś już koniec jazdy. Emocje i adrenalina we krwi sięgały zenitu... a to przecież dopiero trening...
Około godziny 21 udaliśmy się na camping, aby zasiąść wokół ogniska i w miłym gronie skosztować kiełbasek i piwka. Rozmowy i śpiewy przerywane były tylko salwami śmiechu... Bawiliśmy się świetnie aż do północy.
W sobotę już od samego rana trwały ostatnie przygotowania przed zawodami, rejestracja pozostałych zawodników, badania techniczne pojazdów oraz odprawa. W międzyczasie udało nam się jeszcze zjeść śniadanie na kawiarnianym tarasie.
Niedawno wybudowany parking przy torze tętnił życiem. O godzinie 10 rano zjechali się już wszyscy uczestnicy ‘Track Day’ – zarówno zawodnicy, jak i widzowie.
Pojawiło się około 70 klasycznych aut -przepiękne egzemplarze spod znaku Porsche, BMW, Fiata, Forda czy Opla. Szczególną uwagę zwracały na siebie m.in. Fiat 131 Abarth z 1980 roku (w wersji rajdowej -z klatką, ospojlerowaniem, wystylizowany zgodnie z epoką), Volvo P1800 ES z 1972r., czy też brytyjskie piękności Jaguar XK 140 z 1955r. i MG Midget z 1960r. Nie zabrakło też interesujących samochodów gości, jak na przykład Citroen 2CV czy Honda Accord.
Rozpoczęło się zapoznanie z trasą. Przejechaliśmy w kolumnie za wozem technicznym zgodnie z przebiegiem dwóch prób sportowych i nadeszła długo oczekiwana chwila startu.
Najpierw startowała grupa gości, a wśród nich m.in. Fiat X1/9 na slick’ach i Tatra 613. Zawodnicy puszczani byli w odstępach czasowych tak, by nie nastąpiło spotkanie na torze. Jeśli jednak komuś zdarzyło się wylecieć z trasy lub zatrzymać na szykanie, to mógł pomachać mijającemu go kolejnemu zawodnikowi.
Następna grupa na starcie to zawodnicy klasy II. To w tej klasie wystąpiła liczna reprezentacja Porsche i pojawiły się ładnie przygotowane do sportu samochody: VW Golf MKI czy Fiat Ritmo.
Upał dawał się wszystkim we znaki.
Przyszła pora i na klasyki. Pierwsza próba zaczynała się startem z miejsca, następnie szeroki łuk dużego toru, potem wydłużona szykana, w którą trzeba było się zmieścic wychodząc z łuku i zawrotka o 180 stopni na dość ciasnym zakręcie. Dalej już po torze kartingowym -dwa zakręty, czyli tzw. ‘S-ka’ -niby łagodna, a jednak piasek sprawił kilku osobom chwilowe trudności z utrzymaniem przyczepności, potem jeszcze szeroki łuk w prawo. Teraz coś dla samochodów z dobrym przyspieszeniem –długa prosta, na końcu której szybki podjazd w prawo i kolejna seria ciasnych zakrętów, a za nimi zawrotka i meta lotna.
Od razu podjeżdżało się do próby drugiej, prowadzonej tym razem w całości po dużym torze, na fragmencie odcinka leśnego i pełnej ciasnych szykan, które kilka rozpędzonych samochodów zahaczyło.
Każdy z odcinków należało przejechać dwukrotnie.
Ok godziny 12:30 rozpoczęła się przerwa techniczna przed drugą częścią zawodów. Czas na obiad, pogawędki, zdjęcia i drobne naprawy samochodów. Był to także moment na porównanie wyników, które wpisywane były na tablicę w trakcie przejazdów.
Po przerwie rozpoczynała się trzecia próba sportowa. Można powiedzieć, że łączyła w sobie fragment wyścigu płaskiego z górskim. Była dłuższa od poprzednich, co sprawiło ogromną frajdę wszystkim zawodnikom. Tą próbę równiez należało przejechać dwa razy.
Po zakończeniu zawodów, do końca dnia pozostał do dyspozycji tor, na którym odbywały się jazdy dowolne według zaplanowanej trasy. Emocje walki o dobre pozycje opadły, a jazda nadal sprawiała ogromną przyjemność. Zmęczeni upałem i wrażeniami oczekiwaliśmy na wyniki.
Wręczaniu pucharów przewodniczył redaktor naczelny Classicauto, Wojtek Jurecki.
W klasie pojazdów zabytkowych zwyciężył Piotr Bednarek na samochodzie Austin Healey z 1960r. (również zwycięzca klasyfikacji generalnej!). Kolejne miejsca zajęli Rafał Płatek na Alfa Romeo Giulia z 1970r. i Piotr Dąbrowski na Porsche 911 S.C. z 1981r. Puchar Pań, mimo problemów technicznych z samochodem, otrzymała Agata Wrona jadąca na Oplu Mancie A z 1975r.
Pozostałe wyniki, rownież klasy II oraz klasyfikacja ogólna, dostępne są na stronie
Classicauto
W wyniku głosowania komisji przedstawicieli portalu, nagrodę youngtimer.pl i tytuł najbardziej rasowego samochodu Classicauto Track Day otrzymał rajdowy Austin Healey Piotra Ficenesa prowadzony przez Piotra Bednarka. Nagrodę youngtimer.pl w Konkursie elegancji Classicauto Track Day otrzymał Antoine Geens za BMW E3 2500 z 1971r.
Po rozdaniu nagród impreza i tańce trwały do późnych godzin wieczornych. Na koniec pozostało nam zdjąć banery z toru, gdyż już za kilka godzin miała się tu rozpocząć giełda samochodowa. Aż żal było patrzeć, jak w niedzielny poranek całe rodziny zamiast przyjść w to miejsce, żeby obejrzeć dobry wyścig i poczuć odrobinę sportowych emocji, zadeptują trawę na torze w poszukiwaniu używanych opon czy chińskiej odzieży...
W niedzielę popołudniu wyruszyliśmy w drogę powrotną do domu. Trudno było nam się rozstać nie tylko z torem, ale przede wszystkim z ludźmi, których zdarzyliśmy tu poznać, polubić i z którymi zobaczymy się zapewne dopiero na kolejnej takiej imprezie. Możemy sobie tylko życzyć, by odbywały się one zdecydowanie częściej!
Dziękujemy organizatorom: Marcinowi Wołczyńskiemu i Piotrowi Życzyńskiemu!
Zdjęcia:
Jarek Białkowski, Michał Budziński, Maciek Procelewski, Agata Wojnarowicz
video #1 :
Rundka po Torze Kielce ( .wmv, 11Mb)